I love you

"Naucz się śmiać z samego siebie. Będziesz mieć ubaw do końca życia".♥

poniedziałek, 15 lipca 2013

Część 6

Marysia: Czy, czy to naprawdę ty Nikodem?- w drzwiach stal mój przyjaciel. Nie widziałam go od pogrzebu Zu i Mikusia. Kiedy dziewczyny zobaczyły kto przyszedł były zdziwione. Nie dziwnie się im. Przecież trzy lata minęły od naszego ostatniego spotkanie. Nigdy nie przyjeżdżał w rocznice a tu nagle się zjawia. No ale to nadal mój przyjaciel.
Nikodem: Część Marysia. Możemy pogadać ?
Patrycja:Hej. Może wejdziesz? . - chłopak wszedł do środka. Natalia zaprowadziła go do salonu . W wielkim skrócie opowiedziałyśmy co u nas się działo. Nikodem tez nam coś o sobie opowiedział. Ma już narzeczoną Kanadzie Jesycke. Z tego co usłyszałam to wiedzie mu się dobrze. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy i chłopak nosiła iść. Umówiliśmy się na 12:00 do kościoła i na cmentarz. Nie byłam tam od wyjazdu. Ubrałam czarną  sukienkę i czarne szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Dziewczyny u brały się podobnie. Tak jak się umówiliśmy przyjaciel przyszedł o 12:00. Msza zaczynała się dopiero o 12;30. Powolnym krokiem wyszliśmy z hotelu. Msza zaczęła się punktualnie. Nie byłam w ogóle obecna przez całą godzinę... myślałam o nich. Kiedy się już skończyło poszliśmy na ich grób. Nikodem położył  wielki bukiet czerwonych róż. Ja tylko zapaliłam dwa duże znicze. Po 14:00 byłyśmy w hotelu. Lot do Londynu był na 16:07. Przebrałyśmy się i  od razu poszłyśmy się wymeldować. Była 16:00 kiedy już wygodnie siedziałyśmy w samolocie. Założyłam słuchawki i utonęłam w słowach piosenki.

**** Ranek****


Obudziłam się trochę późno  Była 10:00. Szybko wstałam i wzięłam  telefon do ręki. Wybrałam numer Niall'a. Po dwóch sygnałach odebrał.

-Hej. Co jest Marysia?
-Hej... Przerzedłbyś się ze mną na spacer?-spytałam trochę nieśmiało
-Jasne. To... za godzinę??
-Ok
No to mam godzinę. Poszłam najpierw pod prysznic. Wymyłam moje całe ciało i włosy. Wychodząc z kabiny owinęłam się ręcznikiem. Podeszłam do wielkiego lustra i rozczesałam włosy a potem je wysuszyłam. Ubrałam białą bieliznę i wyszłam z łazienki. Stanęłam przed szafą w garderobie. Było zimno jak na lato więc zdecydowałam na trochę cieplejszy komplet.




Kiedy już zakończyłam ostatnie poprawki zadzwonił dzwonek. Był to Niall. W ręce trzymał małą czerwoną różyczkę. Z uśmiechem na twarzy wręczył mi ją. Ja symbolicznie dałam mu buziaka w policzek. Zamknęłam za sobą drzwi. Szliśmy w stronę parku. Tam się najlepiej spaceruje. Chodziliśmy tak z godzinkę kiedy nagle Niall się zatrzymał.
Niall: Kim ja tak właściwie dla ciebie jestem ?
Marysia: Jesteś dla mnie przyjacielem- stwierdziłam. Chłopak przez chwilę się nie odzywał. Złapał moje dwie ręce przez co wypadła mi różyczka którą  wcześniej mi dał. Spojrzał głęboko w moje oczy i powiedział
Niall : Ale ja nie chce być tylko twoim przyjacielem.... Chce być kimś więcej - i w tedy nasze usta się połączyły. Staliśmy tak przyklejeni do siebie aż nagle stwierdziłam że to nie ma sensu.. On jest sławny a ja jestem zwykłym człowiekiem. Szybko się od niego oderwałam i  poszłam w stronę domu. Do oczu napłynęły mi łzy. Całą zapłakana skręciłam w jakomś nieznaną mi uliczkę. Następnie skręciłam w koleiną i jeszcze inną. Teraz całkowicie się zgubiłam " No świetnie " Powiedziałam cała wściekła. Wylądowałam w jakiejś wsi. Były to obrzeza Londynu. Spojrzałam w górę. Niebo było zachmurzone . Zapowiadało się na deszcz. Nie myliłam się. Nie minęła chwila a krople deszczu spływały po moim policzku ja i całym ciele. W oddali zobaczyłam starszą kobietę. Była za daleko żeby ujrzeć coś więcej . Machała do mnie abym przyszła. Nie zastanawiając się dłużej ruszyłam w jej stronę. Kiedy znajdowałam się bliżej kobiety mogłam się jej dokładnie przyjże. Z wyglądu wyglądała na spokojną i uczciwą kobietę. Miała krótkie kręcone włosy. Były koloru siwego. Kiedy już do niej dobiegłam zaprosiła mnie do środka. Skierowała mnie do kuchni. Tam usiadłam się na krześle. Kobieta dała mi kubek ciepłej herbaty i kawałek ciasta. Miło mi się rozmawiało z starszą panią. Dowiedziałam się że ma na imię Helena i pochodzi z Polski. Jako mała dziewczynka razem z rodzicami prze prowadziła się tu. Opowiadała mi o swoim życiu , o rodzinie i bliskich  . Pani Helena zaprosiła mnie na noc. Stwierdziła ze nie będę się włóczyć po Londynie o 24:00 . Pokazała mi  mój pokój. Był skromny ale bardzo ładny. Od razu poszłam spać . Byłam wykończona dzisiejszym dniem.

 ** Ranek **


Chcąc nie chcąc musiałam wstać o 6:00. Kury nie pozwoliły mi spać dłużej. Powolnym ruchem wygramoliłam się z pod pościeli. Szybkim chicem znalazłam się na dole. Podziękowałam i pożegnałam się z Panią Heleną . Szłam polną drogom tak samo jak mi kazała kobieta. Kiedy tak szłam z kieszeni wyciągnęłam mój telefon. Było 19 nie odebranych połączeń i chyba z 30 SMS. Prawie wszystkie SMS i telefony były od Niall'a. Reszta od dziewczyn . Nie miałam ochoty im się tłumaczyć przez telefon więc zignorowałam to. Do domu doszłam po 8. Przed budynkiem stały 2 auta. Były to samochody chłopaków. Od razu zespół mi się humor. Nie miałam ochoty się widzieć z Niall'em. Na szczęście miałam otworzone drzwi od balkonu. Szybko wspięłam się po drzewie i stanęłam na balkonie. Po cichu otworzyłam drzwi. Niestety ale drzwi od pokoju były otwarte. Przeciąg za trzasły drzwi za mną. Nie zdąrzyłam się obejrzeć a już wszyscy byli do góry. Dziewczyny zaczęły się na mnie drzeć co ja sobie myślę , że czemu nie odbierałam SMS. Chłopacy oglądali tą całą szopkę z boku. O dziwo nie było z nimi Niall'a. Może to i nawet dobrze... Nie musiałam się tłumaczyć przed  nim dla czego uciekłam. Kiedy dziewczyny się już uspokoiły wszyscy tu obecni zeszliśmy na dół. Była 9 więc stwierdziliśmy że pójdziemy na miasto coś zjeść. Ja osobiście nie miałam ochoty ale jakimś cudem dali rade mnie przekonać. Szybko poszłam się od świerzy i ubrać nowe rzeczy. Ubrałam się tak:


Po 30 minutach wszyscy zwarci i gotowi ruszyliśmy w stronę miasta. Po drodze chłopacy jak zwykle się wydurniali. Nie mogłam ze śmiechu. Cali rozbawieni weszliśmy do knajpki z kebabem. Każdy zamówił jedno i to samo. Po zjedzonym posiłku poszliśmy do kina . Dla rozbawienia humoru wybraliśmy komedie. Była bardzo zabawna. Resztę dnia spędziliśmy tak samo. Ciągle się wygłupiając. O 22 Przyszłyśmy do domu. Padnięta poszłam się wymyć. Po orzeźwiającej długiej kompieli poszłam spać. I tak zakończył się mój dzień.



                                                 CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥


_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________  


 Na początek chciałabym was wszystkich bardzo mocno przeprosić. Nie miałam ostatni w ogóle weny ;/ Ale to się już zmieniło :D Mam nadzieje że się podobało :) Pozdrawiam 

środa, 26 czerwca 2013

Cześć 5

Wstałam o świcie. O dziwo nie chciał mi się  spać . Zawsze to ja byłam największym śpiochem w rodzinie. Stwierdził am , że trochę pobiegam. Bardzo dbam o moją figurę. Nie należałam do osób naturalnie szczupłych. Zawsze dużo mi brakowało do nich. Ubrałam krótkie spodenki i pierwszy lepszy top. Włosy związałam w niezgrabny kucyk. Że szlam na dół. Wzięła telefon, słuchawki i klucze. Kiedy wyszłam do uszu włożyłam słuchawki i włączyłam pierwszą lepszą listę odtwarzania. Wypadło na Justina Biebera. Jestem jego ogromna fankom. Zawsze marzyłam żeby go spotkać. Lubie tez One Direction, ale o spotkaniu z nimi nie muszę już marzyć :D Lubie też Littil Mix. 
Biegłam w stronę stawu , tam gdzie pierwszy raz spotkałam Horan'a.  Z nowy usiadł am się na tej samej ławce i tak samo jak w tedy patrzyłam się na tafle wody. Widziałam jak angielskie dzieciaki jeżdżą na deskorolce i grają w piłkę. Przypomniałam sobie swoje dzieciństwo jak to ja wielka niezdara mojego osiedla spędzałam czas z przyjaciół mi. Ile razy wracałam ze zdartymi kolanami i łokciami . Zawsze się tłumaczył am, ze to przez przypadek przy bieganiu się przewracałam. Ale to nie była prawda. Mieliśmy  miejsce , o którym istnieniu wiedziała nasza 6. Był to wielki dąb na którym mieliśmy kryjówkę. Ja , Natalia, Patrycja , Mikołaj, Zuzia i Nikodem. Co dziennie tam potrafiliśmy prze siedzieć po kilka godzin. Jednak co dobre szybko się kończy...  Nikodem wyjechał do Kanady. Obiecaliśmy sobie , że nie zerwiemy naszych kontaktów , ale po roku czasu nie pisał ani nie odpowiadał na telefony, SMS , listy... I tak zostaliśmy w 5. To nie było to samo , ale to się dało znieść... Pewnego dnia Mikołaj... Mikołaj stracił życie a Zu .....

(retrospekcja)

Była 20:00. Wracaliśmy właśnie z naszego tajnego miejsca. Szliśmy ulicą. Była to mało ruchliwa droga. Rzadko się zdarzało , żeby jakiś samochód tędy przejeżdżał... Każdy się śmiał z innych i samego siebie, aż do czasu , kiedy z nienormalną prędkościom zbliżał się samochód. Było to czarne beemwu. Rocznik chyba 2007... Mikołaj szedł najbliżej środka jezdni. Kazaliśmy mus się odsunąć , żeby w niego nie wjechał... Jednak za późno. Zanim się obejrzeliśmy nasz kolega leżał 10 m od nas. Było pełno krwi a Mikołaj się nie ruszał. Beemwu się zaczynało. Mężczyzna kierujący zabójczym autem wyszedł z auta i zaczął uciekać. Razem z Patrycją i Zuzą ruszyłyśmy za uciekinierem. Natalia podbiegła do rannego chłopaka i zadzwoniła na 112. Nie udało nam się dogonić zabójcy , ale za to zdarłam jego bluzę a w niej co ? Dowód osobisty przestępcy. Nie sprawdzając niczego pobiegłyśmy do miejsca zbrodni. Po chwili przyjechała karetka i policja. Zabrali Mikołaja do karetki. Niestety , ale po chwili przyszedł... przyszedł ze straszną wiadomością. " Niestety , ale ranny nie żyje. Miał złamany kręgosłup. Więcej mogę stwierdzić po sekcji zwłok". Zuza się załamała. Podbiegła do policjanta od tyłu i wycjągneła pistolet. Nie zdarzyłam jej powstrzymać i... strzeliła sobie w głowę. Mój świat przestał istnieć. Wciągu chwili straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Podbiegłam do martwej Zuzi i padłam na kolana z krzykiem i łzami. Czemu to zrobiła? Przyciesz mogłyśmy dać rade? Miałam w tedy tyle pytań.
złość;
gniew;
strach; 
pustka;
samotność;
nienawiść? Do kogo ? Do siebie samej? ;
Najchętniej zrobiła bym to samo co Zu. A czemu nie? Co mnie trzymało na tym żałosnym świecie? Sama nie umiem opowiedzieć sobie na te durne dwa pytania. Może dla tego , że byłam słaba. Tylko oni dawali mi siłę. Jednak połowy z nich zabrakło. Jeden stracił życie, druga je sobie odebrała, a trzeci? Trzeci nas zostawił.
Na ich pogrzebie byli wszyscy , rodzina i znajomi. Nikodem też się zjawił. Obwiniał się za to co się stało. Mówił , że gdyby nie wyjechał do tego by nie doszło. Tylko skąd ma taką pewność ? Przyjaciele zostali razem pochowani. Obiecaliśmy sobie , że będziemy przy sobie do śmierci. I zostaną ze sobą do końca istnienia Świata." Kiedy ja umrę też będę tam pochowana. To będzie nasz wspólny grób. Wspólny grób naszej szóstki , która zawsze będzie razem." Mówiłam do Patrycji , a ona tylko przytakiwałam. Nie wiadomo skąd  dostałam depresji. Miałam plany samobójcze. Raz zabrałam tabletki na senne i alkohol. Z tym wszystkim poszłam na grób przyjaciół. Zjadłam całe pudełko tabletek. " Za was ! Nie długo do was dołączę tam do góry" Po tych słowach wzięłam jeden długi łyk i pustą butelka zapadła z hukiem, rozbijając się na drobne kawałki z mojej ręki... Bladej ręki. Zakręciło mi się w głowie , a nogi były jak z waty. Upadłam na grób z uśmiechem na twarzy zamknęłam oczy i już nie słyszałam ani nie widziałam niczego. Nic już nie istniało. Kiedy otwarłam oczy szybko je przymrużyłam. Jasna biel mnie oślepiła. Czyżby już jestem w niebie? Nie to byłą sala szpitalna. Wokół mnie stało pełno lekarzy i pielęgniarek.

(koniec retrospekcji)

Do moich oczu zaczeły napływać łzy. Czułam jak jedna po drugiej spływają po moim policzku. Nie chcąc wrzucić na siebie uwagi szybko je wytarłam. Chwile jeszcze posiedziałam i stwierdziłam , że już pójdę.  Na pewno wszyscy się o mnie martwią. Nie było mnie dobre 4 godziny. wstałam z ławki i włożyłam słuchawki do uszu. Przechodziłam obok domu chłopaków. Nagle zobaczyłam kontem oka ,że ktoś mnie wołam. Był to Harry. Nie miałam ochoty teraz z nim gadać. Nie bacząc na krzyki zielonookiego loczka przy śpieszyłam.  Ale nie Styles jest uparty i zawsze dostaje tego czego chce.  Podbieg i mnie zatrzymał. Nie chętnie wyjęłam słuchawki. 
Harry: Gdzie ci tak śpieszno? Nie przywitasz się ??
Marysia: Gdzie mi tak śpieszno? No nie wiem? Do domu ?! Nie mam ochoty na gadanie więc żegnam.- powiedziałam chłopakowi i niezdarnie odwróciłam się na pięcie. I znowu ruszyłam. Harry tak jeszcze stał osłupiały. No co ? Karz dy ma złe dni. W domu byłam po dłuższej chwili. Mama szykowała objad bo oczywiście byłą niedziela. Tata ten dzień nazywał " dniem dla rodziny ". Niedziela jak każdy inny dzień. Tata z Rebi siedzieli w salonie i oglądali TV. Poszłam do pokoju. Przebrałam się i podeszłam do biórka. Był tam laptop. Kiedy go otworzyłam na monitorze wyświetlił mi się ogromny napis 


" Jutro rocznica śmierci Zuzi S. i Mikołaja P."

O Boże. Jak mogłam zapomnieć? Może przez te wszystkie ostatnie dni? Nie mam pojęcia. Szybko pobiegłam do przyjaciółek. Na szczęście były dwie u Natalii. Kiedy im o tym powiedziałam zerwały się z miejsca. Widocznie nie tylko ja zapomniałam. Może powiem coś więcej. To była 4 rocznica. Jutro przeminie równe 4 lata od tego zgubnego dnia, który wywrócił moje życie do góry nogami , który pozostanie w mojej pamięci na wieki. Szybko zeszłam na dół. Po informowałam mamę i tatę , ze jeszcze dziś wszystkie 3 jedziemy do Polski. Jak szybko wyszłam tak samo szybko wróciłam do swojego pokoju. Z pod łóżka wyjęłam walizkę i poszłam do garderoby. Spakowałam tylko potrzebne rzeczy. Razem z dziewczynami sprawdziłyśmy samoloty. Ostatni samolot do Polski leciał o 20:05. Była 18:00 wiec za rezerwowałyśmy miejsca i jakieś pokoje w hotelu. Rodzice nie mieli jak nas zawieść na lotnisko , więc została jedna jedyna opcja... Chłopacy. Zadzwoniłam do Niall'a. Spytałam się czy by mógł nas zawieść. Nie miał  nic przeciwko. Po 30 minutach zjawił się przed moim domem.Po godzinie byliśmy na miejscu. Pożegnałyśmy się z Horan'em i weszłyśmy do samolotu o 1:30 wylabowaliśmy we Warszawie. O 2:17 zameldowałyśmy się w HOTELU. Od razu poszłyśmy spać. O 6:00 do naszego pokoju ktoś zapukał. " Ciekawe kogo tu przywiało?" Mówiła Patrycja. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zatkało mnie. 
Marysia: Czy , czy to naprawdę ty .....


______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej! ;D
No to mamy za sobą 5 rozdział. 
Piszcie jak się podobało i czy w ogóle wam się podobało. 
Pozdrawiam :*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ