"Naucz się śmiać z samego siebie. Będziesz mieć ubaw do końca życia".♥

poniedziałek, 15 lipca 2013

Część 6

Marysia: Czy, czy to naprawdę ty Nikodem?- w drzwiach stal mój przyjaciel. Nie widziałam go od pogrzebu Zu i Mikusia. Kiedy dziewczyny zobaczyły kto przyszedł były zdziwione. Nie dziwnie się im. Przecież trzy lata minęły od naszego ostatniego spotkanie. Nigdy nie przyjeżdżał w rocznice a tu nagle się zjawia. No ale to nadal mój przyjaciel.
Nikodem: Część Marysia. Możemy pogadać ?
Patrycja:Hej. Może wejdziesz? . - chłopak wszedł do środka. Natalia zaprowadziła go do salonu . W wielkim skrócie opowiedziałyśmy co u nas się działo. Nikodem tez nam coś o sobie opowiedział. Ma już narzeczoną Kanadzie Jesycke. Z tego co usłyszałam to wiedzie mu się dobrze. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy i chłopak nosiła iść. Umówiliśmy się na 12:00 do kościoła i na cmentarz. Nie byłam tam od wyjazdu. Ubrałam czarną  sukienkę i czarne szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Dziewczyny u brały się podobnie. Tak jak się umówiliśmy przyjaciel przyszedł o 12:00. Msza zaczynała się dopiero o 12;30. Powolnym krokiem wyszliśmy z hotelu. Msza zaczęła się punktualnie. Nie byłam w ogóle obecna przez całą godzinę... myślałam o nich. Kiedy się już skończyło poszliśmy na ich grób. Nikodem położył  wielki bukiet czerwonych róż. Ja tylko zapaliłam dwa duże znicze. Po 14:00 byłyśmy w hotelu. Lot do Londynu był na 16:07. Przebrałyśmy się i  od razu poszłyśmy się wymeldować. Była 16:00 kiedy już wygodnie siedziałyśmy w samolocie. Założyłam słuchawki i utonęłam w słowach piosenki.

**** Ranek****


Obudziłam się trochę późno  Była 10:00. Szybko wstałam i wzięłam  telefon do ręki. Wybrałam numer Niall'a. Po dwóch sygnałach odebrał.

-Hej. Co jest Marysia?
-Hej... Przerzedłbyś się ze mną na spacer?-spytałam trochę nieśmiało
-Jasne. To... za godzinę??
-Ok
No to mam godzinę. Poszłam najpierw pod prysznic. Wymyłam moje całe ciało i włosy. Wychodząc z kabiny owinęłam się ręcznikiem. Podeszłam do wielkiego lustra i rozczesałam włosy a potem je wysuszyłam. Ubrałam białą bieliznę i wyszłam z łazienki. Stanęłam przed szafą w garderobie. Było zimno jak na lato więc zdecydowałam na trochę cieplejszy komplet.




Kiedy już zakończyłam ostatnie poprawki zadzwonił dzwonek. Był to Niall. W ręce trzymał małą czerwoną różyczkę. Z uśmiechem na twarzy wręczył mi ją. Ja symbolicznie dałam mu buziaka w policzek. Zamknęłam za sobą drzwi. Szliśmy w stronę parku. Tam się najlepiej spaceruje. Chodziliśmy tak z godzinkę kiedy nagle Niall się zatrzymał.
Niall: Kim ja tak właściwie dla ciebie jestem ?
Marysia: Jesteś dla mnie przyjacielem- stwierdziłam. Chłopak przez chwilę się nie odzywał. Złapał moje dwie ręce przez co wypadła mi różyczka którą  wcześniej mi dał. Spojrzał głęboko w moje oczy i powiedział
Niall : Ale ja nie chce być tylko twoim przyjacielem.... Chce być kimś więcej - i w tedy nasze usta się połączyły. Staliśmy tak przyklejeni do siebie aż nagle stwierdziłam że to nie ma sensu.. On jest sławny a ja jestem zwykłym człowiekiem. Szybko się od niego oderwałam i  poszłam w stronę domu. Do oczu napłynęły mi łzy. Całą zapłakana skręciłam w jakomś nieznaną mi uliczkę. Następnie skręciłam w koleiną i jeszcze inną. Teraz całkowicie się zgubiłam " No świetnie " Powiedziałam cała wściekła. Wylądowałam w jakiejś wsi. Były to obrzeza Londynu. Spojrzałam w górę. Niebo było zachmurzone . Zapowiadało się na deszcz. Nie myliłam się. Nie minęła chwila a krople deszczu spływały po moim policzku ja i całym ciele. W oddali zobaczyłam starszą kobietę. Była za daleko żeby ujrzeć coś więcej . Machała do mnie abym przyszła. Nie zastanawiając się dłużej ruszyłam w jej stronę. Kiedy znajdowałam się bliżej kobiety mogłam się jej dokładnie przyjże. Z wyglądu wyglądała na spokojną i uczciwą kobietę. Miała krótkie kręcone włosy. Były koloru siwego. Kiedy już do niej dobiegłam zaprosiła mnie do środka. Skierowała mnie do kuchni. Tam usiadłam się na krześle. Kobieta dała mi kubek ciepłej herbaty i kawałek ciasta. Miło mi się rozmawiało z starszą panią. Dowiedziałam się że ma na imię Helena i pochodzi z Polski. Jako mała dziewczynka razem z rodzicami prze prowadziła się tu. Opowiadała mi o swoim życiu , o rodzinie i bliskich  . Pani Helena zaprosiła mnie na noc. Stwierdziła ze nie będę się włóczyć po Londynie o 24:00 . Pokazała mi  mój pokój. Był skromny ale bardzo ładny. Od razu poszłam spać . Byłam wykończona dzisiejszym dniem.

 ** Ranek **


Chcąc nie chcąc musiałam wstać o 6:00. Kury nie pozwoliły mi spać dłużej. Powolnym ruchem wygramoliłam się z pod pościeli. Szybkim chicem znalazłam się na dole. Podziękowałam i pożegnałam się z Panią Heleną . Szłam polną drogom tak samo jak mi kazała kobieta. Kiedy tak szłam z kieszeni wyciągnęłam mój telefon. Było 19 nie odebranych połączeń i chyba z 30 SMS. Prawie wszystkie SMS i telefony były od Niall'a. Reszta od dziewczyn . Nie miałam ochoty im się tłumaczyć przez telefon więc zignorowałam to. Do domu doszłam po 8. Przed budynkiem stały 2 auta. Były to samochody chłopaków. Od razu zespół mi się humor. Nie miałam ochoty się widzieć z Niall'em. Na szczęście miałam otworzone drzwi od balkonu. Szybko wspięłam się po drzewie i stanęłam na balkonie. Po cichu otworzyłam drzwi. Niestety ale drzwi od pokoju były otwarte. Przeciąg za trzasły drzwi za mną. Nie zdąrzyłam się obejrzeć a już wszyscy byli do góry. Dziewczyny zaczęły się na mnie drzeć co ja sobie myślę , że czemu nie odbierałam SMS. Chłopacy oglądali tą całą szopkę z boku. O dziwo nie było z nimi Niall'a. Może to i nawet dobrze... Nie musiałam się tłumaczyć przed  nim dla czego uciekłam. Kiedy dziewczyny się już uspokoiły wszyscy tu obecni zeszliśmy na dół. Była 9 więc stwierdziliśmy że pójdziemy na miasto coś zjeść. Ja osobiście nie miałam ochoty ale jakimś cudem dali rade mnie przekonać. Szybko poszłam się od świerzy i ubrać nowe rzeczy. Ubrałam się tak:


Po 30 minutach wszyscy zwarci i gotowi ruszyliśmy w stronę miasta. Po drodze chłopacy jak zwykle się wydurniali. Nie mogłam ze śmiechu. Cali rozbawieni weszliśmy do knajpki z kebabem. Każdy zamówił jedno i to samo. Po zjedzonym posiłku poszliśmy do kina . Dla rozbawienia humoru wybraliśmy komedie. Była bardzo zabawna. Resztę dnia spędziliśmy tak samo. Ciągle się wygłupiając. O 22 Przyszłyśmy do domu. Padnięta poszłam się wymyć. Po orzeźwiającej długiej kompieli poszłam spać. I tak zakończył się mój dzień.



                                                 CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥


_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________  


 Na początek chciałabym was wszystkich bardzo mocno przeprosić. Nie miałam ostatni w ogóle weny ;/ Ale to się już zmieniło :D Mam nadzieje że się podobało :) Pozdrawiam 

środa, 26 czerwca 2013

Cześć 5

Wstałam o świcie. O dziwo nie chciał mi się  spać . Zawsze to ja byłam największym śpiochem w rodzinie. Stwierdził am , że trochę pobiegam. Bardzo dbam o moją figurę. Nie należałam do osób naturalnie szczupłych. Zawsze dużo mi brakowało do nich. Ubrałam krótkie spodenki i pierwszy lepszy top. Włosy związałam w niezgrabny kucyk. Że szlam na dół. Wzięła telefon, słuchawki i klucze. Kiedy wyszłam do uszu włożyłam słuchawki i włączyłam pierwszą lepszą listę odtwarzania. Wypadło na Justina Biebera. Jestem jego ogromna fankom. Zawsze marzyłam żeby go spotkać. Lubie tez One Direction, ale o spotkaniu z nimi nie muszę już marzyć :D Lubie też Littil Mix. 
Biegłam w stronę stawu , tam gdzie pierwszy raz spotkałam Horan'a.  Z nowy usiadł am się na tej samej ławce i tak samo jak w tedy patrzyłam się na tafle wody. Widziałam jak angielskie dzieciaki jeżdżą na deskorolce i grają w piłkę. Przypomniałam sobie swoje dzieciństwo jak to ja wielka niezdara mojego osiedla spędzałam czas z przyjaciół mi. Ile razy wracałam ze zdartymi kolanami i łokciami . Zawsze się tłumaczył am, ze to przez przypadek przy bieganiu się przewracałam. Ale to nie była prawda. Mieliśmy  miejsce , o którym istnieniu wiedziała nasza 6. Był to wielki dąb na którym mieliśmy kryjówkę. Ja , Natalia, Patrycja , Mikołaj, Zuzia i Nikodem. Co dziennie tam potrafiliśmy prze siedzieć po kilka godzin. Jednak co dobre szybko się kończy...  Nikodem wyjechał do Kanady. Obiecaliśmy sobie , że nie zerwiemy naszych kontaktów , ale po roku czasu nie pisał ani nie odpowiadał na telefony, SMS , listy... I tak zostaliśmy w 5. To nie było to samo , ale to się dało znieść... Pewnego dnia Mikołaj... Mikołaj stracił życie a Zu .....

(retrospekcja)

Była 20:00. Wracaliśmy właśnie z naszego tajnego miejsca. Szliśmy ulicą. Była to mało ruchliwa droga. Rzadko się zdarzało , żeby jakiś samochód tędy przejeżdżał... Każdy się śmiał z innych i samego siebie, aż do czasu , kiedy z nienormalną prędkościom zbliżał się samochód. Było to czarne beemwu. Rocznik chyba 2007... Mikołaj szedł najbliżej środka jezdni. Kazaliśmy mus się odsunąć , żeby w niego nie wjechał... Jednak za późno. Zanim się obejrzeliśmy nasz kolega leżał 10 m od nas. Było pełno krwi a Mikołaj się nie ruszał. Beemwu się zaczynało. Mężczyzna kierujący zabójczym autem wyszedł z auta i zaczął uciekać. Razem z Patrycją i Zuzą ruszyłyśmy za uciekinierem. Natalia podbiegła do rannego chłopaka i zadzwoniła na 112. Nie udało nam się dogonić zabójcy , ale za to zdarłam jego bluzę a w niej co ? Dowód osobisty przestępcy. Nie sprawdzając niczego pobiegłyśmy do miejsca zbrodni. Po chwili przyjechała karetka i policja. Zabrali Mikołaja do karetki. Niestety , ale po chwili przyszedł... przyszedł ze straszną wiadomością. " Niestety , ale ranny nie żyje. Miał złamany kręgosłup. Więcej mogę stwierdzić po sekcji zwłok". Zuza się załamała. Podbiegła do policjanta od tyłu i wycjągneła pistolet. Nie zdarzyłam jej powstrzymać i... strzeliła sobie w głowę. Mój świat przestał istnieć. Wciągu chwili straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Podbiegłam do martwej Zuzi i padłam na kolana z krzykiem i łzami. Czemu to zrobiła? Przyciesz mogłyśmy dać rade? Miałam w tedy tyle pytań.
złość;
gniew;
strach; 
pustka;
samotność;
nienawiść? Do kogo ? Do siebie samej? ;
Najchętniej zrobiła bym to samo co Zu. A czemu nie? Co mnie trzymało na tym żałosnym świecie? Sama nie umiem opowiedzieć sobie na te durne dwa pytania. Może dla tego , że byłam słaba. Tylko oni dawali mi siłę. Jednak połowy z nich zabrakło. Jeden stracił życie, druga je sobie odebrała, a trzeci? Trzeci nas zostawił.
Na ich pogrzebie byli wszyscy , rodzina i znajomi. Nikodem też się zjawił. Obwiniał się za to co się stało. Mówił , że gdyby nie wyjechał do tego by nie doszło. Tylko skąd ma taką pewność ? Przyjaciele zostali razem pochowani. Obiecaliśmy sobie , że będziemy przy sobie do śmierci. I zostaną ze sobą do końca istnienia Świata." Kiedy ja umrę też będę tam pochowana. To będzie nasz wspólny grób. Wspólny grób naszej szóstki , która zawsze będzie razem." Mówiłam do Patrycji , a ona tylko przytakiwałam. Nie wiadomo skąd  dostałam depresji. Miałam plany samobójcze. Raz zabrałam tabletki na senne i alkohol. Z tym wszystkim poszłam na grób przyjaciół. Zjadłam całe pudełko tabletek. " Za was ! Nie długo do was dołączę tam do góry" Po tych słowach wzięłam jeden długi łyk i pustą butelka zapadła z hukiem, rozbijając się na drobne kawałki z mojej ręki... Bladej ręki. Zakręciło mi się w głowie , a nogi były jak z waty. Upadłam na grób z uśmiechem na twarzy zamknęłam oczy i już nie słyszałam ani nie widziałam niczego. Nic już nie istniało. Kiedy otwarłam oczy szybko je przymrużyłam. Jasna biel mnie oślepiła. Czyżby już jestem w niebie? Nie to byłą sala szpitalna. Wokół mnie stało pełno lekarzy i pielęgniarek.

(koniec retrospekcji)

Do moich oczu zaczeły napływać łzy. Czułam jak jedna po drugiej spływają po moim policzku. Nie chcąc wrzucić na siebie uwagi szybko je wytarłam. Chwile jeszcze posiedziałam i stwierdziłam , że już pójdę.  Na pewno wszyscy się o mnie martwią. Nie było mnie dobre 4 godziny. wstałam z ławki i włożyłam słuchawki do uszu. Przechodziłam obok domu chłopaków. Nagle zobaczyłam kontem oka ,że ktoś mnie wołam. Był to Harry. Nie miałam ochoty teraz z nim gadać. Nie bacząc na krzyki zielonookiego loczka przy śpieszyłam.  Ale nie Styles jest uparty i zawsze dostaje tego czego chce.  Podbieg i mnie zatrzymał. Nie chętnie wyjęłam słuchawki. 
Harry: Gdzie ci tak śpieszno? Nie przywitasz się ??
Marysia: Gdzie mi tak śpieszno? No nie wiem? Do domu ?! Nie mam ochoty na gadanie więc żegnam.- powiedziałam chłopakowi i niezdarnie odwróciłam się na pięcie. I znowu ruszyłam. Harry tak jeszcze stał osłupiały. No co ? Karz dy ma złe dni. W domu byłam po dłuższej chwili. Mama szykowała objad bo oczywiście byłą niedziela. Tata ten dzień nazywał " dniem dla rodziny ". Niedziela jak każdy inny dzień. Tata z Rebi siedzieli w salonie i oglądali TV. Poszłam do pokoju. Przebrałam się i podeszłam do biórka. Był tam laptop. Kiedy go otworzyłam na monitorze wyświetlił mi się ogromny napis 


" Jutro rocznica śmierci Zuzi S. i Mikołaja P."

O Boże. Jak mogłam zapomnieć? Może przez te wszystkie ostatnie dni? Nie mam pojęcia. Szybko pobiegłam do przyjaciółek. Na szczęście były dwie u Natalii. Kiedy im o tym powiedziałam zerwały się z miejsca. Widocznie nie tylko ja zapomniałam. Może powiem coś więcej. To była 4 rocznica. Jutro przeminie równe 4 lata od tego zgubnego dnia, który wywrócił moje życie do góry nogami , który pozostanie w mojej pamięci na wieki. Szybko zeszłam na dół. Po informowałam mamę i tatę , ze jeszcze dziś wszystkie 3 jedziemy do Polski. Jak szybko wyszłam tak samo szybko wróciłam do swojego pokoju. Z pod łóżka wyjęłam walizkę i poszłam do garderoby. Spakowałam tylko potrzebne rzeczy. Razem z dziewczynami sprawdziłyśmy samoloty. Ostatni samolot do Polski leciał o 20:05. Była 18:00 wiec za rezerwowałyśmy miejsca i jakieś pokoje w hotelu. Rodzice nie mieli jak nas zawieść na lotnisko , więc została jedna jedyna opcja... Chłopacy. Zadzwoniłam do Niall'a. Spytałam się czy by mógł nas zawieść. Nie miał  nic przeciwko. Po 30 minutach zjawił się przed moim domem.Po godzinie byliśmy na miejscu. Pożegnałyśmy się z Horan'em i weszłyśmy do samolotu o 1:30 wylabowaliśmy we Warszawie. O 2:17 zameldowałyśmy się w HOTELU. Od razu poszłyśmy spać. O 6:00 do naszego pokoju ktoś zapukał. " Ciekawe kogo tu przywiało?" Mówiła Patrycja. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zatkało mnie. 
Marysia: Czy , czy to naprawdę ty .....


______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej! ;D
No to mamy za sobą 5 rozdział. 
Piszcie jak się podobało i czy w ogóle wam się podobało. 
Pozdrawiam :*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 25 czerwca 2013

Część 4

Wstałam rano o 6:00. Nie mogłam dłużej spać. ciągle widziałam Niall'a ,który chciał mnie pocałować. Nie mogłam mu pokazać, że mi się podoba , jak też kilku milionom dziewczyn. Nagle coś, albo ktoś zaczął mnie szturchać i krzyczeć "Marysia wstawaj!" .Była to Rebeka. O co jej chodziło prze ciesz była dopiero... o Boże 7:45! Ale się zamyśliłam. 
Rebeka: Mamy dzisiaj jechać zobaczyć London! Wstawaj jedziemy za pół godziny !
Marysia: No już wstaje..- wyszłam z pod ciepłej kołdry, która mnie okrywałam. Wsunęłam na stopy kapcie w kształcie królika Bugs'a. Z krzesła zabrałam w wcześniej przygotowane ubrania

i poszłam w stronę łazienki. Ściągnęłam pidżamę i odkręciłam wodę pod prysznicem. Kiedy już wymyłam włosy i ciało owinięta w ręcznik wyszłam z pod prysznica.Owinięta podeszłam do lustra. Zaczęłam rozczesywać moje błąd włosy. Kiedy skończyłam ubrałam moją bieliznę w kropki i resztę ubrań. Zrobiłam dzisiaj mocniejszy makijaż. Nie zaszkodzi mi czasem. Po zakończeniu całych prac powolnym krokiem zeszłam na dół.
Natalia: No wreszcie! Ile można czekać ?!
Marysia: No już tak nie przesadzaj- przewróciłam teatralnie moje brązowo-czekoladowe oczy. Wyszłyśmy z domu. Patrycja zakluczyła dom i poszłyśmy na autobus.Do centrum Londynu miałyśmy 20 minut. Na początek zwiedziłyśmy Buckingham palace , następnym naszym celem był Big Ben. Po 2 godzinach trochę bardzo zgłodniałam.
Marysia: Nie wiem jak wy ale ja jestem głodna..
Natalia: Ty zawsze jesteś głodna- przewróciła teatralnie swoje szaro-niebieskie oczy z czego każda zaczęła się śmiać. Ale nie mogłam tak tego zostawić. Trzeba się obronić.
Marysia: W cale , że nie. A ty za to..ty za to dużo narzekasz.
Patrycja: Mów sobie co chcesz... my i tak znamy całą prawdę " Miss Głodomorków"- wysłała mi całusa. To było moje pierwsze przezwisko w przedszkolu. Jeszcze to pamiętają ? Mój wzrok przyciągnęła Jaffa Cake's. Zaczęłam iść w jej stronę. Wybrałam stół na dworze. Była taka ładna pogoda. Świeciło słońce i wiał przyjemny wiatr. Kelner podał nam meni. Po krótkim namyśle złożyłyśmy zamówienia. Kiedy tak siedziałyśmy ktoś zasłonił mi pole widzenia. Jedynie na moim karku czułam czyjś miętowy oddech i męskie perfumy , które pachniały tak cudownie. 
-Zgadnij kto to?
Marysia: Niall jak na razie to znam tylko ciebie.
Niall: Ee..Ty..zniszczyłaś całą niespodziankę -mówił zasmuconym głosem. Ja z tego wszystkiego nie mogłam złapać tchu.
Marysia: No już dobrze, dobrze... Przepraszam. Czy wybaczysz mi? 
Niall: A jak bym nie mógł ci wybaczyć?- nagle Nata mnie szturchnęła
Marysia: A to są moje dwie przyjaciółki Natalia i Patrycja.- wskazałam na te dwie siedzące z naprzeciwka- a to moja siostra Rebeka.-ją też pokazałam blondynkowi.
Niall: Miło mi was poznać 
Rebeka: Ja idę sprawdzić zamówienia. Coś długo ich nie ma.-powiedziała oschłym tonem.Wiem , że ich nie lubi no, ale też trzeba się zachowywać
Marysia: Rebeka...-już mnie nie słyszała.Nagle nial się do mnie przybliżyła
Niall: Ej czemu twoja siostra mnie nie lubi i od nas ucieka ? -powiedział mi do ucha 
Marysia: Nie to , że ciebie nie lubi.. Ona nie lubi waszej całej piątki- starałam się to ująć jak najdelikatniej. Niall zaczął nagle wymachiwać w jakimś kierunku. A po chwili do naszego stolika doszła reszta zespołu. Dziewczyny były w siódmym niebie.
Niall: Cześć. Poznajcie Marysie , Natalie i Patrycje...


*** Oczami Rebeki ***

Marysia: No już dobrze, dobrze.. Przepraszam. Czy wybaczysz mi ?
Niall:A jak bym nie mógł ci wybaczyć ?- tylko się modlić żeby jak najszybciej to wszystko minęło. Dopiero co go poznałam i mam go dość.
Marysia: A to są moje dwie przyjaciółki Natalia i Patrycja, a to moja siostra Rebeka.
Niall : Miło mi was poznać. -mój umysł podpowiada mi żeby uciekać stąd jak najszybciej... i tak zrobię. Tylko co tu powiedzieć ?
Rebeka: Ja idę sprawdzić zamówienia. Coś długo ich nie ma- powiedziałam oschle, ale co ja poradzę? Jestem jaka jestem i trzeba się z tym pogodzić. Jak już byłam w środku zobaczyłam czwórkę chłopaków podchodzących do naszego stołu.
-No świetnie i jeszcze swoich kolegów przy prowadził- powiedziałam pod nosem, abym tylko ja usłyszałam. Stałam tak jeszcze 10 minut i stwierdziłam , że do nich pójdę. Przecież nie będę tak stała jak ostatni debil. Zrezygnowanym krokiem skierowałam się do stolika. Zobaczyłam , że jeden z nich siedzi na moim miejscu.
Rebeka: Cześć ,to moje miejsce..
Louis: Cześć śliczna. To choć na kolana-z tą " śliczną " to przesadził. 
Rebeka: Jeszcze raz powtórzę : To moje miejsce- no nie dopiero co mnie poznał a już jego losy są u mnie stracone i nie do odzyskania. 
Louis:  No choć , ile można  się  stawiać ?- nie no on już jest dla mnie nie żywy . Ciężko sobie radze z  złością, no ale ten koleś sobie nagrabił. Widać było po minie Marysi, że ten ktoś zniknie z po wierzchni Ziemi na wieki.
Rebeka: Słuchaj.. Czy ty nie rozumiesz słów : TO MOJE MIEJSCE ?? Czy może mam ci to powoli powtórzyć? Nie rozumiem twojego toku myślenia. Człowieku..- i znowu mój umysł mi podpowiada " Lepiej stąd idź . Może ominie się bez ofiar .."-A wiesz co? Siedź sobie do woli. Ja idę. Żegnam tą całą gromadę.- przewiesiłam swoją torebkę przez ramie i poszłam do domu. Nagle ktoś mnie złapał za rękę i mówił "STÓJ". To była Marysia. Co wola iść do domu z siostrą niż zostać ze swoim chłopakiem. Hymn... dziwne nieprawdaż?
Rebeka: Co chcesz? Gdzie masz swoich kolegów? Nie jesteś z nimi? 
Marysia: Rebeka przestań! - nic nie mówiąc poszłam dalej nie zwracając uwagi na Marcele. Po 15 minutach byłam w domu. Marysia już za mną nie szła. Stwierdziłam, że zrobię sobie noc a raczej popołudnie seansów filmowych. Z lodówki wycjągnełam lody i poszłam z nimi do góry. Po drodze do pokoju zgarnęłam z pokoju Marysi laptopa. Zasłoniłam żaluzje i usiadłam się na łóżko. przykryłam się kołdrą, a laptop położyłam na kolana. Zajadając lody i oglądając filmy zleciał mi czas , aż do godziny 19:45. Po 20:00 przyszły dziewczyny. Nie chcąc nasłuchiwać skarg udawałam , że śpię. Marysia po cichu weszła do mojego pokoju. Gdy zobaczyła , że śpię zabrała laptopa i puste pudełko po lodach. Zgasiła światło i poszła. Przewróciłam się na drugi bok i wtuliłam się w pierzynę. Zamknęłam oczy i... już mnie nie było. Byłam w krainie snów. 




______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________


Przepraszam ,że takie krótkie i , że tak dawno nie dodawałam. Za 3 dni są wakacje i będę się starać dodawać jak najczęściej :*



CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥

środa, 12 czerwca 2013

Część 3



Kiedy się obudziłam była 10:00. Nie chciało mi się w ogóle wstać. No ale cóż. jesteśmy w Londynie. Trzeba zwiedzić to beautiful city. Wygrzebałam się jakoś z tej ciepłej rzeczy, która mnie okrywała. Z ruchami ślimaka doszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod ciepły prysznic. Nie ma to jak ciepły prysznic na ukojenie zmęczonych mięśni po długim śnie. Z nie chęcią wyszłam z pod prysznica. Wytarłam niebieskim ręcznikiem moje jeszcze wilgotne ciało. Sięgnełam po szczotke do zębów i zaczełam je myć. Na koniec , oczy pomalowałam tuszem. W samej bieliźnie podeszłam pod moja szafe. Wiele dziewczyn w moim wieku ma dylemat co ubrać. Niestety , ale sie do nich zaliczam. Po długim namyśle znałazłam dosyć normalny komplet


Jak już się ubrałam zeszłam na dół zjeść śniadanie. Wybrałam czekoladowe płatki z mlekiem. Kiedy tak zajadałam dostałam SMS. "Ciekawe kto to ?" pomyślałam. Okazało się , że to Kacper.

" Hejka piękna. Od wczorajszego spotkania z Tobą ,nie moge o tobie zapomnieć. Czybym mógł liczyć na spotkanie z Tobą? Co powiesz na sacer?

                                                                                               Kacper Xx "

Uśmiechałam się do telefonu . gdy nagle z tego transu wybudziła mnie Rebi.
Rebeka: Co tak się szczerzysz do tego ekranu-zaczeła się śmiać.
Marysia: Fajny chłopak zaprosił mnie na spacer- mówiąc to myślałam co odpisać. Hola , hola...!!! Trzymaj wodze kochaniutka. Nawet nie wiesz jak dokładnie wygląda i jaki ma prawdziwy charakter. Teraz taki miły a co po tem? Musze się jeszcze zastanowić. Szybko pobiegłam do pokoju  Natalii ,  a potem z nią do pokoju Patrycji. Jak weszłam usiadłam się na rogu łóżka.
Marysia: Dziewczyny musicie mi doradzić- zaczełam 
Patrycja: Ty prosisz sie nas o pomoc? To zawse my się ciebie prosimy. Ty jesteś ta zaradna.
Marysia: Jak nie chcecie mi pomóc to sobie sama poradze- szczeliłam focha. 
Natalia: Jasne, że ci pomorzemy. Jakie by z nas były przyjaciółki!?
Marysia: Kiepskie-zaśmiałam się- Mówiłam wam o Kacperku. Napisał mi SMS czy się z nim nie spotkam.
Patrycja: Zgódź się! Co masz do stracenia-Zachęcał mnie przyjaciółka. Po długim namyśle zgodzilam się. Jak dziewczyny usłuszały , że się zgadzam pędem poleciałay do mojego pokoju.Zaczeły z moich bagaży wyciągać ciuchy.
Marysia: I tak miałam posprzątać- powiedziałam troche zła. No , ale nie moge być zła na nie. Chcą mi pomóc. Nawet fajny komplet mi wybrały.

Przypomniałam sobie , że nie napisałam Kacprowi odpowiedzi. Z kieszeni wyciągnełam iPhona. Wybrałam numer chłopaka i napisałam SMS.

"Hej. Z miła chcęcia się z Tobą spotkam. To co o 13:00 w parku ?
                                            Marysia Xx "

Wysłałam SMS. Boże a jeśli jest jak wszyscy i chce mnie tylko "zaliczyć"?  Miałam mętlik w głowie oraz pełno myśli , nie pozklejanych do kupy. Z tego wszystkiego wyrwał mnie dzwiek dochodzącego SMS'a.

" Mi pasuje. To do zobaczenia za godzine w parku :* 
                                              Kacper Xx"

No cóż. Teraz już sie nie wykręce tak łatwo. Do spotkania mam jeszcze dużo czasu. Pszłam powiedzieć to dziewczyną. Zaczeły panikować. Jedna z nich pobiegła po kosmetyki a druga zamkneła mnie w łazience i kazała się odświezyć. Właczyłam wode i weszłam pod prysznic. wymyłam włosy i całe ciało. Kiedy wyszłąm wytarłam się  i ubrałam bielizne. Włosy wysuszyłam i rozczesałam. Jak wyszłam kazały mi usiąść na fotelu. Zaczeły mi nakładać pełno tapety. To było straszne!
Marysia: Dość! Nie mam zamiaru mieć tapety na twarzy!- zaczełam je opierniczać.

Patrycja: Nie chcesz naszej pomocy to nie! Natalia wychodzimy!-no co za ciotki. Fochneły się. Tak zaraz się odfochują. Ubrałąm przygotowane przez dziewczyny ubrania i skierowałam się do lustra aby zrobić makijaż. Nałożyłam podkład a na rzęsy tusz. Dalej podkreśliłam policzki a usta pomalowałam błyszczykiem. Spojrzałam na zegarek. Była 12:45. Zeszłam na dół ubrałam buty i wyszłam. Nie szłam długo. Po 10 minutach byłam na miejscu.Chłopak  już na mnie czekał. Siedział na tej samej ławce. 
Marysia: Cześć! Przepraszam za spoźnienie...- zrobiło mi się troche głupio. Chłopak wstał z ławki.
Kacper: Hej! Ty sie nie spóźniłaś.. To ja przyszedłem szybciej , żebyś ty nie czekała.- no i z nowu zrobił ten piękny uśmiech.
Marysia: To gdzie idziemy? - powiedziałam z usmiechem. 
Kacper: To niespodzianka :D- chłopak złapał mnie za ręke i pociagnął w strone jeziora.- Dziś sobie popływamy. 
Marcysia: Ale ja nie umiem pływać...
Kacper: Ze mną nic ci nie grozi- mówiąc to przytulił mnie. Dostałam rumienców. I z nowu pokazał ten zniewalający uśmiech. - Słodko wyglądasz gdy się rumienisz ;3- teraz to już całkiem dostałam "wypieków". Razem w
*** Perspektywa Rebeki ***

Leże na łóżku i gram na gitarze , gdzy nagle

Marysia:No ale ma tupet!- o Boże. Ale krzyczy. Wyszłam z pokoju i skierowałam się w strone salonu z kąd dochodzą krzyki.
Rebeka:Czego tak krzyczysz? ADHD dostałaś?
Natalia: Rebeka przestań. Twoja siostra była na randce.-zatkało mnie
Rebeka: Hola , hola.. czekaj. Maryśa i randka? No kto by pomyślał- zaczełam się śmiać- No a kto jest tym szczęśliwcem ?
Patrycja: Niall Horan- powiedziała pewnie
Rebeka: To jest ten jeden z tych 5 pedałków?- zaraz sie zacznie
Natalia: Tak to on i nie nazywaj ich tak. Oni są wspaniali !- Boże.  I z nowu stają w ich obronie. Co one w nich widzą? Nie mam pojęcia.
Rebeka: Dobra ja ide do swojego pokoju bo mnie za chwile  za nudzicie tymi "historyjkami" o tych idjotach-przewróciłam oczami i zwinnym ruchem znalazłam się w pokoju . Chwyciłam moją gitare i znowu zatraciłąm sie w jej dzwieku.



_____________________________________________________________________________________________________________________________________________________


Dupa , dupa i jeszcze raz dupa. Przepraszam was za taaaaak krótką część , ale teraz jest wystawianie ocen i musiałam poprawić kilka ocen żeby mieć czerwony pasek. Jeszcze raz baaardzo , ale to bardzo przepraszam 

czwartek, 6 czerwca 2013

Część 2

****Dzień odlotu****



3:50 obudziła mnie mój budzik. Dziewczyny jeszcze spały. Nie chętnie wygramoliłam się z łóżka. Ospałym krokiem poszłam do łaźienki. Zdjełam z siebie piżame i wskoczyłam pod prysznic. Leciała letnia woda. Kiedy wyszłam owinełam się w swój niebieski ręcznik. Po woli zaczełam rozczesywać i suszyć włosy. Wymyłam zęby i wskoczyłam w cześniej uszykowane ubrania.


Zrobiłam lekki makijaż , a włosy spięłam w nie dokładnego koka. Kiedy wyszłam , Natalia i Patrycja jeszcze spały.
Marysia: Koniec tego dobrego- powiedziałam pod nosem. poszłam po kubek. Na szczęście miałam w łaźience. Wlałam wody z kranu i ruszyłam w strone dziewczyn. Jednym zwinnym ruchem wylałąm na te dwie cały kubek lodowatej wody. Wyskoczyły z łóżka jak poparzone.- Macie 5 minut!-krzyknełam i skierowałam się w strone schud. Po cichu zeszłam na dół. Na dole spotkałam Mame i Tate popijających kawe. Zza lodówki wyskoczyła Rebeka.
Marcysia: Hejka kochani!- powitałam moją jak że cudowną i radosną rodzinke.
Rebeka: Hej!
Mama: O hej! Dziewczyny już wstały?- zapytała mnie moja rodzicielka
Marysia: Tak już wstały- W tej samej chwili weszły dwie królewny do kuchni
Patrycja: Dzień dobry! - powiedziała radosnym głosem 
Natalia- Witam!
Tata: DzieN dobry dziewczynki ! Szybko zjedzcie śniadanie i uciekamy na samolot- Powiedział mój tata popijając gorący napój. Śniadanie szybko znikneło z talerzy. Wszystkie bagaże zapakowaliśmy do 2 samochodów. Kiedy jeszcze byłam w moim już starym domu uroniłam kilka łez. Przypomniałam sobie moje wszystkie dobre i złe wspomnienia związane właśnie z tym miejscem. Musiałam już iść do auta. Zamknełam dzwi na klucz i weszłam do pojazdu. Do lotniska mieliśmy 1,5 godziny. Kiedy wreszcie dojechaliśmy Bagaże zabrali pracownicy lotniska , aby włożyć je do odpowiedniego samolotu. Jak już wszystkie daliścmy poszliśmy na odprawe , która trwała 2 godzniny. Równo o 8:00 samolot odleciał. Śiedziałam po między Rebeką a Patrycją. Czekały nas 4 godziny lotu.
Marysia: Siostra podałabyś mi torebke ? - spytałam
Rebeka:Już podaje. - powiedziała sympatycznie.Z torby wyciągnełam słuchawki i MP4. Włączyłam jedna z list. Przez słuchawki poleciała moja ulubiona piosenka "Kiss you"- One Direction.

*****Oczami Rebeki*****

Marysia: Siostra podałabyś mi torebke ?- bez żadnego dłuższego zamyślenia , zwinnym ruchem " kocicy" podałam torebke.
Rebeka: Już podaje- mogła by mi wyraźić troche szacunku i powiedzieć "dziękuje". Ale i tak ją kocham ♥
Przez chwile tak myślałam. Nagle wyrwała mnie ta idiotyczna piosenka . Tych całych pedałków. Jak oni mieli ? One Direction? Tak właśnie mieli. Banda idjotów. Najpardziej nie trawie tego całego- HAROLDA.
Nie wiem co te wsystkie dziewczyny widzą w tym debilu. Każdy chłopak , który ma loki niczym innym się nie różni od Harolda.Babiarz i tyle. Jedno słowo na takiego człowiema-LALUŚ!

*****Oczami Marysi*****


4 godziny lotu szybko zleciały. Bo przez cały czas spałam. Co poradze , że na solówkach Niall'a usypiam. Nagle , ktoś zaczął szarpać mnie za ramie.
Rebeka: Wstawaj śpiochu! Za chwile londujemy!!- zaczeła mnie szarpać. Myślałam , że ją zabije.( Czasem nie mam kontroli nad swoimi czynami i muszą mnie trzymać , bo na serjo moge zabić. ą jak nie zabić to doprowadzić do strasznego stanu.) Każdy , ale to każdy się na nas gapiła.
Marysia: Weź ucisz jadaczke!-powiedziałam do siostry-ludzie sie gapią!-powiedziałam zirytowana. Zapiełam pasy bezpieczęstwa. Były małe turbulęcje jak mówił kapitan. Kiedy juz wyszliśmy z samolotu , odebraliśmy bagaże i pakunki , i od razu skierowaliśmy się na postuj TAXI , które Tata zamówił.Jechaliśmy godzine. Były piękne widoki. Nagle zatrzymaliśmy się w pięknym ośiedlu , przed wielkim domem. Co ja gadam. Nie domem a willą.
Tata: Witajcie w tomu- powiedział z uśmiechem ,wysiadając z pojazdu.
Rebeka: To jest nasz nowy dom?! Ale wielki !- Oczy wyszły jej prawie z orbity
Mama: Tak kochanie- powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Marysia: Jest PRZEpięny!- krzyknełam i wbiegłam do środka.Było tam cudownie.Pierwsze co zobaczyłam to : Wielką plazme i Wielka sofe. Szybkim ruchem znalazłam się na górze. Chciałam jako pierwsza wybrać pokój . Weszłąm do piewszego lepszego pokoju i zamótowło mnie!


















Mama: I co ? Pdoba sie pokój ? Był zaprojektowany z myśla o tobie - powiedziała . Chciałao mi się płakać ze szczęścia.
Ja: BAARDZOOO!!-Zeszłam ma dół ,aby zabrać bagaże.Kiedy każdy już wybrał pokój , Mama zamówiła pizze. Kiedy już zjedliśmy była godzina 19:00. Stwierdział , że się przebiore i pójde pobiegać. Odrazu zobacze okolice. Poszłam ubrać :


Zeszłam i zkierowałam się do holu. Ubrałam buty i krzyknełam na cały głos 
Marysia: Idę pobiegać . Wróce ok 23:00.- Było jasno jak na Wielką Brytanie . Pobiegłam w strone parku. Nie miaam do niego daleko. Kiedy już dotarłam na miejsce , usiadłam sie na ławce przy stawku. Już zachodzące słońce wygladało na tym tle bajecznie. Mama mówiła mi "jeśli poczujesz że dana chwila jest magiczna pomyśl życzenie , a ono się spełni ". Siedziałam tak jeszcze z 10 minut gdy nagle ktoś do mnie podszedł i zapytał.
Obcy: Można się dosiąść ?- zapytał z ślicznym uśmiechem. Nie mogłam go dokłanie ujżeć , ponieważ miał na głowie kaptur oraz okulary , które lekko odchodziły.
Marysia: Tak oczywiscie- odwzajemniłam uśmiech.
Obcy: Ty nie pochodzisz z tąd . Bo nigdy nie widziałem takiej ślicznotki jak ty. - Coś czuje , że mnie podrywa. Nie dam się tak łatwo poderwać 
Marysia: Tak na przyszłość , to Marysia jestem - podałam mu dłoń- i tak nie jestem z tąd. Kilka godzin temu przyleciałam  z Polski.
Obcy: Ładne imie dla ładnej dziewczyny - Także podał mi dłoń- Niall jestem- Troche jeszcze z nim romawiałam gdy nagle..
Marysia: Halo? -Zadałam pytanie do telefonu
Mama: Halo? Dziecko. Gdzie ty jestes . Strasznie sie o ciebie baliśmy. Miałaś wrócić do domu ponad 3 godziny temu !-podniosła na mnie ton.
Marysia: Dobra , dobra . Już wracam - rozłączyłam się.
Niall : Coś się stało ? - zapytała zatroskany. Znamy sie dopiero 2 godziny a już sie o mnie troszczy.
Marysia: Przepraszam , ale już musze iść do domu..- wsatłam i już chciałam iść , gdy nagle Niall złapał mnie za nadgarstek
Niall: Zobacze cię jeszcze - zapytał .
Marysia : Może kiedyś się spotkamy - powiedział am z uśmiechem  na .
Niall: A mogę liczyć na twój numer telefonu? - ściągnął okulary i zrobił maślane oczka. Zauroczylam się w tym spojrzeniu.
Marysia: Nie powinna no ale niech ci będzie- wymienilismy się numerami i po szlam w stronę domu.

****W domu****

Tata: Gdzieś ty się wł uczyła?! Jest już 23:30.- zaczął na mnie krzyczeć
Marysia: W parku. Co już nie można sobie po siedzieć i pomyśleć? A i tak w ogóle mam już 18 lat i jestem pełnoletnia- powiedział am spokojnie , aby nie zaczynać awantury.
Mama: Jutro porozmawiacie a teraz idź się myć Marysiu i spaść .- powiedziała. Kocham ja za to , że wie jak mi jest czasem ciężko.  
Przez ta przeprowadzkę miałam taka ciężko. Nowe otoczenie i ludzie. Bez żadnego ''ale'' po szlam na górę. Nie byłam jeszcze wypakowana , wiec tylko wyciągnęła potrzebne rzeczy i skierowałam się do łazienki. Kiedy zakończyłam wieczorny ''rytuał '' wyszła jeszcze na balkon , aby się przewietrzyć. Spędził am tam jeszcze 5 minut położyłam się spać.



_______________________________________________________________________________________________________


I jak się podoba ? Wiem , wiem. Nudy . no ale to jest mój pierwszy blok.







Czytasz= zostawiasz komentarz <3


wtorek, 4 czerwca 2013

Cz. 1


Za dwa tygodnie koniec roku szkolnego. Ja jak zwykle szkołe skończe bez czerwonego paska. Chyba , żę na 4 literach . Za to  moja droga siostra jak co roku , skończy z czerwonym paskiem i wyróżnieniem. Cały mó kujonek <3 Ulubieniec taty. Jednak ja najbardziej dogaduje sie z mamą. Traktuje ją jak starszą siostre , której nie mam.

****Koniec roku szkolnego****


Wstałam wcześnie rano , aby wykonać poranny "rutuał" Jak wyszłąm z pod podprysznica rozczesałam i wysuszyłąm włosy. Kiedy wykonałam wszystkie potrzebne czynności , ubrałam wcześniej przygotowane ubrania i zrobiłam lekki makijaż. Zeszlam na dół. Tata czekał już na mnie w aucie , więć  ubrałam buty i poszłam do auta. Kiedy podjechaliśmy pod szkołe wyszłam z auta i pożegnalam się z tatą. Kiedy weszłąm do szkoły przywitałam się z moimi przyjaciółmi.

********************

Strasznie długo trwało to zakończenie. Jak się już w końcu skończyło razem ze znajomymi poszłam na kawe i ciastko. Kiedy już każdy skończył swoje zamówienie , pożegnałam sie z wszystkimi. 
Nie dzwoniłam po tate. Stwierdziłam , że się przejde. Jak już dotarłam wyciągnełam klucze z torby i je przekręciłam. Ściągnełam buty i weszłam do salonu. Przywitałam się z wszystkimi.
Marysia: Cześć !
Tata: Witaj kochanie! - przywitał mnie mój opiekun 
Mama: Mamy wam coś do powiedzenia...
Rebeka: Będziemy mieli siostre lub brata ?? - zaczełam się śmiać- a ci co tak wesoło ?! - spytała 
Marysia: A tak . To co chcieliście nam powiedzieć? - zapytałam
Mama: Musimy się przeprowadzić. Tata i ja dostaliśmy podwyżke...- przerwałam jej 
Marysia: A;e my nie możemy się przeprowadzić ! Ja tu mam przyjaciół! Nigdy nie zostawie Pati i Nati!- zaczełam krzyczeć. Mama zaczeła mnie uspokajać- a tak w ogóle gdzie się przeprowadzamy ?
Tata: Do Wielkiej Brytani , a raczej do Londynu.
Kiedy to powiedział pobiegłam szybko do pokoju a Rebeka do swojego. Szybko zabrałam laptopa i weszłam  na skejpa. Pati i Nata Były dostępne. Szybko do nich zadzwoniłam. Gdy już wszystko opowiedziałam wyłączyłam laptopa i rzuciłam się na łóżko. Nagle do moich dzwi ktoś zapukał. Nie czekając na moją odpowieć dzwi sie otworzyły. Do mojego pokoju weszła mama i tata.
Mama: Kochanie. Rozmawialiśmy z Natali i Patrycji rodzicami. Mogą jechać z nami jak chcą- po tych słowach od razu "ożyłam". 
Marysia: Tak!?! Na prawde ?! Na 100% się zgodzą. Zostawcie to mi.
Kiedy rodzice wyszli od razy , napisałam dziewczyną , czy się zgadzają .


    "  Hejka laska. Mam pytanie. 
Czy chciałą byś jechać ZE MNĄ DO LONDYNU??

                                                     xx Marycha"


Po niecałych 2 minutach dostałam odpowiedzi 

"TAK , TAK I JESZCZE RAZ TAK !!!!"

To super. Czyli każda się zgodziła. Poszłam do łazienki , aby wykonać mój "rytuał". Weszłam pod prysznic i caczełam namydlać ciało. Kiedy już się cała opłukałam wyszłam z pod prysznica. Wytarłam moje mokre ciało z ciepłych kropel wody. Ubrałam moją ulubioną piżame w świnki. Troche opciachowa , ale za to jaka wygodna. O 23:47 już byłam w krainie snów i czarów.



***** Ranek*****


Wstałam o 8:00. Poszłam do łaźienki i weszłam pod prysznic. Po ok 10 minutach wyszłam. owinełam się w niebieski ręcznik i zaczełam rozczesywać mokre włosy. Stwierdziłam , że nie będe ich suszyć. Za brałam moją fioletową szczotke i nałożyłam na nią paste do zębów. Gdy już wumyłam zęby ubrałam się w cześniej przygotowane przeze mnie ubrania i lekko się pomalowałam. Jak wyszłam z łaźienki od razu skierowałam się na dół. Zeszłąm po woli po schodach. Nikogo nie zauważyłam oprucz mojego psa. Jak przywitałam się z psem , weszłąm do kuchni. Na stole leżała kartka. Wziełam ja do ręki i zaczełam czytać


" Drogie dziewczynki.Śniadanie jest w lodówce. Odgrzejcie sobie w mikrofali.
Smacznego :)
   
                                 xx Mama i Tata "

Marysia: Jakie to z ich strony miłe.-Pomyślałam i uśmiechnełam sie do kartki. Z lodówki wyciągnełam naleśniki  "Pycha" pomyślałam. Talerz z jedzeniem włożyłam do mikrofalówki. Kiedy już zajadałam naleśniki przyszla Rebeka. Usiadła się na przeciwko mnie a ja podałam jej talerz z jej przysmakiem. Jak skończyłam zajadać śniadanie poszłam się pakować.



***** 2 dni później *****



Dzisiaj miały przyjśc do mnie Patrycja i Natalia. Jutro mamy samolot i śpią u mnie. Czekając na te małpiszony zniosłam swoj bagaże do holu. Gdy już wszystko zniosłam zadzwonił dzwonek.
Marysia: Już ide!- dzwi otworzyłam z wielkim uśmiechem.
W dzwiach stały moje przyjaciółki. Weszły do środka ,  a bagaże zostawiły w holu obok moich. Była już 19:00 więc zjadłyśmy kolacje. Po kolacji poszłyśmy do mnie do pokoju. Każda z nas się wykąpała. Gdy każda była już czysta położyłyśmy się spać. Ja usnełam jakoś po 20:00 . 

*** Perspektywa Patrycji ***

Kiedy przyjechałam pod dom mojej przyjaciółki , zobaczyłam tam Natke wypakowującą bagaż z auta.
Pati: Hejak! - Powiedziałam wysiadając z samochodu , kierujac się do bagażnika. 
Natalia: O hejka !- mówią to prytuliłam się do mnie , a ja odwzajemniłam uścisk.
Jak wypakowałam wszystkie bagaże nasi ojcowie już pojechali. Zadzwoniłam dzwonkię. Marysia otwożyłą nam dzwi z szerokim uśmiechem . Gdy weszłyśmy do domu nasze wszystkie bagaże zostawiłyśmy w holu. Dziewczyna zaprosiła nas na kolacje. Po smacznej kolacji poszłyśmy na góre by się wykąpać. Po kąpieli każde z nas poszłyśmy spać. Tamte dwie już dawno spały. Tylko nie ja. Ciągle się przewracałam z boku na bok. W końcu się udało. Zasnełam.

______________________________________________________________________________

Przepraszam , że tak krótko i bez chłopaków. To dopiero początek , a chłopacy będą w 2 lub 3 część .





Rozpoczęcie

Nazywam się Marcysia , ale każdy na mnie mówi "Marycha". Mieszkam w stolicy Polski. Mam 18 lat. Mam młodszą siostrę Rebeke.Ma 15 lat. Moimi najlepszymi przyjaciółkami są Patrycja i Natalia. Traktuje te dwie małpy jak siostry.
Moji rodzice mają dobrze płatną prace. Nigdy nam niczego nie brakowało. Bardzo ich kocham.
Moim zainteresowaniem jest muzyka. Tak jak i siostry. Jednak jedno nas różni. A mianowicie to , że Rebeka nie trawi One Direction. Ja bardzo ich kocham.


____________________________________________________________________________________________________________________

To na razie wprowadzenie. Myślę ,że pierwsza część wam się spodoba .