Rebeka: Mamy dzisiaj jechać zobaczyć London! Wstawaj jedziemy za pół godziny !
Marysia: No już wstaje..- wyszłam z pod ciepłej kołdry, która mnie okrywałam. Wsunęłam na stopy kapcie w kształcie królika Bugs'a. Z krzesła zabrałam w wcześniej przygotowane ubrania
i poszłam w stronę łazienki. Ściągnęłam pidżamę i odkręciłam wodę pod prysznicem. Kiedy już wymyłam włosy i ciało owinięta w ręcznik wyszłam z pod prysznica.Owinięta podeszłam do lustra. Zaczęłam rozczesywać moje błąd włosy. Kiedy skończyłam ubrałam moją bieliznę w kropki i resztę ubrań. Zrobiłam dzisiaj mocniejszy makijaż. Nie zaszkodzi mi czasem. Po zakończeniu całych prac powolnym krokiem zeszłam na dół.
Natalia: No wreszcie! Ile można czekać ?!
Marysia: No już tak nie przesadzaj- przewróciłam teatralnie moje brązowo-czekoladowe oczy. Wyszłyśmy z domu. Patrycja zakluczyła dom i poszłyśmy na autobus.Do centrum Londynu miałyśmy 20 minut. Na początek zwiedziłyśmy Buckingham palace , następnym naszym celem był Big Ben. Po 2 godzinach trochę bardzo zgłodniałam.
Marysia: Nie wiem jak wy ale ja jestem głodna..
Natalia: Ty zawsze jesteś głodna- przewróciła teatralnie swoje szaro-niebieskie oczy z czego każda zaczęła się śmiać. Ale nie mogłam tak tego zostawić. Trzeba się obronić.
Marysia: W cale , że nie. A ty za to..ty za to dużo narzekasz.
Patrycja: Mów sobie co chcesz... my i tak znamy całą prawdę " Miss Głodomorków"- wysłała mi całusa. To było moje pierwsze przezwisko w przedszkolu. Jeszcze to pamiętają ? Mój wzrok przyciągnęła Jaffa Cake's. Zaczęłam iść w jej stronę. Wybrałam stół na dworze. Była taka ładna pogoda. Świeciło słońce i wiał przyjemny wiatr. Kelner podał nam meni. Po krótkim namyśle złożyłyśmy zamówienia. Kiedy tak siedziałyśmy ktoś zasłonił mi pole widzenia. Jedynie na moim karku czułam czyjś miętowy oddech i męskie perfumy , które pachniały tak cudownie.
-Zgadnij kto to?
Marysia: Niall jak na razie to znam tylko ciebie.
Niall: Ee..Ty..zniszczyłaś całą niespodziankę -mówił zasmuconym głosem. Ja z tego wszystkiego nie mogłam złapać tchu.
Marysia: No już dobrze, dobrze... Przepraszam. Czy wybaczysz mi?
Niall: A jak bym nie mógł ci wybaczyć?- nagle Nata mnie szturchnęła
Marysia: A to są moje dwie przyjaciółki Natalia i Patrycja.- wskazałam na te dwie siedzące z naprzeciwka- a to moja siostra Rebeka.-ją też pokazałam blondynkowi.
Niall: Miło mi was poznać
Rebeka: Ja idę sprawdzić zamówienia. Coś długo ich nie ma.-powiedziała oschłym tonem.Wiem , że ich nie lubi no, ale też trzeba się zachowywać
Marysia: Rebeka...-już mnie nie słyszała.Nagle nial się do mnie przybliżyła
Niall: Ej czemu twoja siostra mnie nie lubi i od nas ucieka ? -powiedział mi do ucha
Marysia: Nie to , że ciebie nie lubi.. Ona nie lubi waszej całej piątki- starałam się to ująć jak najdelikatniej. Niall zaczął nagle wymachiwać w jakimś kierunku. A po chwili do naszego stolika doszła reszta zespołu. Dziewczyny były w siódmym niebie.
Niall: Cześć. Poznajcie Marysie , Natalie i Patrycje...
*** Oczami Rebeki ***
Marysia: No już dobrze, dobrze.. Przepraszam. Czy wybaczysz mi ?
Niall:A jak bym nie mógł ci wybaczyć ?- tylko się modlić żeby jak najszybciej to wszystko minęło. Dopiero co go poznałam i mam go dość.
Marysia: A to są moje dwie przyjaciółki Natalia i Patrycja, a to moja siostra Rebeka.
Niall : Miło mi was poznać. -mój umysł podpowiada mi żeby uciekać stąd jak najszybciej... i tak zrobię. Tylko co tu powiedzieć ?
Rebeka: Ja idę sprawdzić zamówienia. Coś długo ich nie ma- powiedziałam oschle, ale co ja poradzę? Jestem jaka jestem i trzeba się z tym pogodzić. Jak już byłam w środku zobaczyłam czwórkę chłopaków podchodzących do naszego stołu.
-No świetnie i jeszcze swoich kolegów przy prowadził- powiedziałam pod nosem, abym tylko ja usłyszałam. Stałam tak jeszcze 10 minut i stwierdziłam , że do nich pójdę. Przecież nie będę tak stała jak ostatni debil. Zrezygnowanym krokiem skierowałam się do stolika. Zobaczyłam , że jeden z nich siedzi na moim miejscu.
Rebeka: Cześć ,to moje miejsce..
Louis: Cześć śliczna. To choć na kolana-z tą " śliczną " to przesadził.
Rebeka: Jeszcze raz powtórzę : To moje miejsce- no nie dopiero co mnie poznał a już jego losy są u mnie stracone i nie do odzyskania.
Louis: No choć , ile można się stawiać ?- nie no on już jest dla mnie nie żywy . Ciężko sobie radze z złością, no ale ten koleś sobie nagrabił. Widać było po minie Marysi, że ten ktoś zniknie z po wierzchni Ziemi na wieki.
Rebeka: Słuchaj.. Czy ty nie rozumiesz słów : TO MOJE MIEJSCE ?? Czy może mam ci to powoli powtórzyć? Nie rozumiem twojego toku myślenia. Człowieku..- i znowu mój umysł mi podpowiada " Lepiej stąd idź . Może ominie się bez ofiar .."-A wiesz co? Siedź sobie do woli. Ja idę. Żegnam tą całą gromadę.- przewiesiłam swoją torebkę przez ramie i poszłam do domu. Nagle ktoś mnie złapał za rękę i mówił "STÓJ". To była Marysia. Co wola iść do domu z siostrą niż zostać ze swoim chłopakiem. Hymn... dziwne nieprawdaż?
Rebeka: Co chcesz? Gdzie masz swoich kolegów? Nie jesteś z nimi?
Marysia: Rebeka przestań! - nic nie mówiąc poszłam dalej nie zwracając uwagi na Marcele. Po 15 minutach byłam w domu. Marysia już za mną nie szła. Stwierdziłam, że zrobię sobie noc a raczej popołudnie seansów filmowych. Z lodówki wycjągnełam lody i poszłam z nimi do góry. Po drodze do pokoju zgarnęłam z pokoju Marysi laptopa. Zasłoniłam żaluzje i usiadłam się na łóżko. przykryłam się kołdrą, a laptop położyłam na kolana. Zajadając lody i oglądając filmy zleciał mi czas , aż do godziny 19:45. Po 20:00 przyszły dziewczyny. Nie chcąc nasłuchiwać skarg udawałam , że śpię. Marysia po cichu weszła do mojego pokoju. Gdy zobaczyła , że śpię zabrała laptopa i puste pudełko po lodach. Zgasiła światło i poszła. Przewróciłam się na drugi bok i wtuliłam się w pierzynę. Zamknęłam oczy i... już mnie nie było. Byłam w krainie snów.
______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszam ,że takie krótkie i , że tak dawno nie dodawałam. Za 3 dni są wakacje i będę się starać dodawać jak najczęściej :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Niall : Miło mi was poznać. -mój umysł podpowiada mi żeby uciekać stąd jak najszybciej... i tak zrobię. Tylko co tu powiedzieć ?
Rebeka: Ja idę sprawdzić zamówienia. Coś długo ich nie ma- powiedziałam oschle, ale co ja poradzę? Jestem jaka jestem i trzeba się z tym pogodzić. Jak już byłam w środku zobaczyłam czwórkę chłopaków podchodzących do naszego stołu.
-No świetnie i jeszcze swoich kolegów przy prowadził- powiedziałam pod nosem, abym tylko ja usłyszałam. Stałam tak jeszcze 10 minut i stwierdziłam , że do nich pójdę. Przecież nie będę tak stała jak ostatni debil. Zrezygnowanym krokiem skierowałam się do stolika. Zobaczyłam , że jeden z nich siedzi na moim miejscu.
Rebeka: Cześć ,to moje miejsce..
Louis: Cześć śliczna. To choć na kolana-z tą " śliczną " to przesadził.
Rebeka: Jeszcze raz powtórzę : To moje miejsce- no nie dopiero co mnie poznał a już jego losy są u mnie stracone i nie do odzyskania.
Louis: No choć , ile można się stawiać ?- nie no on już jest dla mnie nie żywy . Ciężko sobie radze z złością, no ale ten koleś sobie nagrabił. Widać było po minie Marysi, że ten ktoś zniknie z po wierzchni Ziemi na wieki.
Rebeka: Słuchaj.. Czy ty nie rozumiesz słów : TO MOJE MIEJSCE ?? Czy może mam ci to powoli powtórzyć? Nie rozumiem twojego toku myślenia. Człowieku..- i znowu mój umysł mi podpowiada " Lepiej stąd idź . Może ominie się bez ofiar .."-A wiesz co? Siedź sobie do woli. Ja idę. Żegnam tą całą gromadę.- przewiesiłam swoją torebkę przez ramie i poszłam do domu. Nagle ktoś mnie złapał za rękę i mówił "STÓJ". To była Marysia. Co wola iść do domu z siostrą niż zostać ze swoim chłopakiem. Hymn... dziwne nieprawdaż?
Rebeka: Co chcesz? Gdzie masz swoich kolegów? Nie jesteś z nimi?
Marysia: Rebeka przestań! - nic nie mówiąc poszłam dalej nie zwracając uwagi na Marcele. Po 15 minutach byłam w domu. Marysia już za mną nie szła. Stwierdziłam, że zrobię sobie noc a raczej popołudnie seansów filmowych. Z lodówki wycjągnełam lody i poszłam z nimi do góry. Po drodze do pokoju zgarnęłam z pokoju Marysi laptopa. Zasłoniłam żaluzje i usiadłam się na łóżko. przykryłam się kołdrą, a laptop położyłam na kolana. Zajadając lody i oglądając filmy zleciał mi czas , aż do godziny 19:45. Po 20:00 przyszły dziewczyny. Nie chcąc nasłuchiwać skarg udawałam , że śpię. Marysia po cichu weszła do mojego pokoju. Gdy zobaczyła , że śpię zabrała laptopa i puste pudełko po lodach. Zgasiła światło i poszła. Przewróciłam się na drugi bok i wtuliłam się w pierzynę. Zamknęłam oczy i... już mnie nie było. Byłam w krainie snów.
______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszam ,że takie krótkie i , że tak dawno nie dodawałam. Za 3 dni są wakacje i będę się starać dodawać jak najczęściej :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Młoda wpadłaś z Melani :* A tam to zajebiste :D POZDRO
OdpowiedzUsuńCi bo ktoś zauważy. Tak się dzieje kiedy pisze dwa opowiadania naraz i przy tym jeszcze słuchałam "Last first kiss". A kiedy za trace się w dźwięku Niall'a .... To już sama wiesz , że nie myślę :*
OdpowiedzUsuń